Został skazany na 13-krotne dożywocie i 16 lat za usiłowanie zabójstwa. Dokonał 17 morderstw w okresie kilku miesięcy pomiędzy 1997 a 1998 rokiem. Wybierał swoje ofiary przypadkowo. Działał tylko we Włoszech. Zasłynął jako seryjny morderca prostytutek. Siał postrach w Ligurii i Piemoncie zabijając kobiety w toaletach pociągu. Kilka dni temu media poinformowały, że ma powstać książka biograficzna "potwora z Ligurri". Szykuje się bestseller?Donato Bilancia urodził się 10 lipca 1951 roku, w małym miasteczku Vaglio, koło Potenzy. Gdy miał cztery lata, przeprowadził się z całą rodziną do Genui. Miał trudne dzieciństwo i już we wczesnej młodości ujawnił skłonności kryminalne. Gdy skończył 17 lat zaczęły się pierwsze problemy z prawem. Został wtedy skazany za kradzież radia z samochodu. Po ukończeniu 18 lat trafił do więzienia za kradzież w kościele, a dwa lata później za rozbój.
Młodociany złodziej spotkał na swojej drodze prawdziwego mistrza, który nauczył go wszystkich sekretów zawodowych. W ten sposób Bilancia stał się zawodowym złodziejem okradającym mieszkania i bardzo szybko wzbogacił się. Był także nałogowym hazardzistą, znanym w półświatku jako "Walter". Często przegrywał duże sumy pieniędzy, ale zawsze spłacał długi, bo zdobycie dużej kasy nigdy nie było dla niego problemem.
Samobójstwo brata, który w 1987 roku, rzucił się pod pociąg trzymając na ręku 4-letniego synka, było dla Donato szokiem i pogłębiło jego skłonności psychopatyczne. Trzy lata później uległ wypadkowi samochodowemu i leżał w szpitalu w stanie śpiączki przez kilka dni.
Z listów, jakie pisał z więzienia do psychiatry Vittorino Andreoli, można dowiedzieć się o dwóch rzeczach, które wpłynęły negatywnie na jego psychikę. Donato w okresie dojrzewania moczył się w nocy, a jego matka - chcąc zawstydzić chłopaka - każdego dnia wystawiała materac na balkon, aby się suszył i aby widzieli to jego koledzy. Także podczas wakacji, gdy Donato wyjeżdżał do ciotki, która miała trzy córki, spotykały go seksualne upokorzenia. Ciotka obnażała go wieczorami w obecności kuzynek, wyśmiewając jego małe przyrodzenie. To spowodowało, że Bilancia znienawidził kobiety i w późniejszych latach mścił się na nich.
Pierwsze zabójstwo
16 października 1997 roku, psychopata zabił Giorgia Centanaro, swojego dobrego znajomego. Udusił go w jego domu nie pozostawiając żadnych śladów i morderstwo zostało uznane za śmierć z przyczyn naturalnych. Dopiero po ujęciu, przestępca przyznał się do zbrodni, podając jako powód to, że Centanaro oszukał go. Denat miał go zwabić do nielegalnej sali hazardowej, w której pracował i "wystawić" zawodowym oszustom. Bilancia w kilka dni przegrał 500 milionów lirów. Same pieniądze nie były problemem. Zabił, bo poczuł się zdradzony.
Osiem dni później - 24 października - z tego samego powodu zabił Maurizia Parenti i jego żonę Carlę Scotto. Parenti był właścicielem nielegalnej sali hazardowej, gdzie pracował Centanaro. Morderstwo wyglądało jednak na napad rabunkowy, gdyż Bilancia ukradł 13 mln lirów i kilka wartościowych przedmiotów. Trzy dni później zabił inne małżeństwo Bruno Solariego i Marię Luigię Pitto, podczas włamania do ich domu, a 13 listopada tego samego roku, zastrzelił Luciano Marro - właściciela kantoru w przygranicznej miejscowości Ventimiglia i okradł go z 45 mln lirów.
Jak seryjny zabójca wspominał później w swojej korespondencji z psychiatrą Andreolim - po drugim zabójstwie zrozumiał, że ma dwie osobowości B1 (złodziej) i B2 (morderca). Pozbawianie życia drugiej osoby sprawiało mu wielką przyjemność, od której nie mógł się już powstrzymać. Osobowość mordercy w końcu przeważyła nad złodziejem i zaczął kraść już nie dla zysku - jak to robił wcześniej, lecz po to, aby móc zabijać.
Polował na prostytutki i ochroniarzy
Nowa seria zabójstw zaczęła się 25 stycznia 1998 roku. Bilancia zastrzelił ochroniarza Giangiorgo Canu w Genui, tylko dlatego, że nie lubił mundurowych.
9 marca tego samego roku, zastrzelił albańską prostytutkę Stelę Truya, a 18 marca Ukrainkę Ljudmylę Zubskovą. Dwa dni później zabił znowu. W miejscowości Ventimiglia "zapolował" na kolejnego ochroniarza - Enzo Gorni. Tym razem jednak szwagier ofiary zobaczył czarnego mercedesa, który odjechał z miejsca zbrodni. Był to pierwszy ślad, jaki po sobie zostawił morderca.
24 marca Donato zabrał do swojego samochodu prostytutkę-transseksualistę o pseudonimie "Lorena", która w porę zorientowała się, że ma złe zamiary i uciekła, gdy podjechało do nich dwóch ochroniarzy. Morderca kilkakrotnie strzelił do mundurowych i ruszył w pościg za Loreną. Udało mu się postrzelić transseksualistę w brzuch. Był przekonany, że zabił. Wrócił szybko do ochroniarzy (Massimiliano Gualillo i Candido Randò) i zamordował obu strzałem w głowę. Później wsiadł do swojego mercedesa i odjechał z miejsca zbrodni. Rana "Loreny" nie była jednak śmiertelna i prostytutka stała się cennym świadkiem, dostarczając policji dokładnych informacji o samochodzie i wyglądzie zabójcy.
Urządzał orgie sado-maso i mordował prostytutki. Historia potwora z Terazzo
Seryjny zabójca Gianfranco Stevanin uśmiercił co najmniej...
Umówiła się z ministrantem - jej ciało znaleziono po 17 latach!
12 grudnia 1993 roku przed południem Elisa Claps spacerowała...
Pięć dni później Bilancia zabił kolejną prostytutkę - Nigeryjkę Tessy Adobo. Zabójstwo to stało się punktem zwrotnym w dochodzeniu policji, która dzięki zeznaniom "Loreny" połączyła wreszcie wszystkie morderstwa w całość. Rozpoczęły się poszukiwania seryjnego mordercy. W mediach rozpowszechniono jego rysopis i wyznaczono nagrodę za jego schwytanie.
Zbrodnie w pociągu
Gdy Donato Bilancia wyczuł, że policja depcze mu po piętach, zmienił całkowicie swoją technikę działania. 12 kwietnia 1998 roku, w pociągu na trasie La Spezia-Wenecja, otworzył wytrychem drzwi toalety, do której wcześniej weszła jedna z pasażerek (Elisabetta Zoppetti) i zastrzelił ją. Dwa dni później zamordował kolejną prostytutkę (Kristina Valla), która pracowała w nocy na drodze. Po kilku dniach znów zaatakował w pociągu, tym razem na trasie Genua-Ventimiglia, zabijając w toalecie przypadkową pasażerkę (Maria Angela Rubin) i masturbując się nad jej zwłokami.
Po tym zabójstwie wybuchła prawdziwa panika. Morderstwa zagranicznych prostytutek, zwykle bez dokumentów pobytowych, nie wywoływały wielkiego zainteresowania opinii publicznej, co nie ponaglało też policji. Ale zabójstwa przypadkowych pasażerek w pociągach zmobilizowały wreszcie organy ścigania do działań na szeroką skalę. Obstawiono stacje kolejowe, śledzono podejrzanych mężczyzn, poszukiwano dwóch samochodów, których używał seryjny morderca: czarnego mercedesa 190 i białego opla kadetta.
21 kwietnia 1998 roku Donato Bilancia zaatakował po raz ostatni - zastrzelił i okradł właściciela stacji benzynowej Giuseppe Mileto.
Przypadkowa wpadka
"Potwór z Ligurii" wpadł zupełnie przypadkowo. Jego czarny mercedes był kupiony już dawno, ale morderca zapomniał przepisać go na siebie. Właściciel, na którego adres przychodziły mandaty za różne wykroczenia, zgłosił to wreszcie na policję. Kiedy karabinierzy zapukali do drzwi Donato Bilanci, aby wyjaśnić sprawę, zorientowali się, że mężczyzna odpowiada rysopisowi poszukiwanego mordercy. Policja szybko postarała się o jego DNA, uzyskując je z filiżanki kawy i niedopałków papierosa, które zostawił w lokalnym barze. Ślady biologiczne zgadzały się z tymi, pozostawionymi na miejscach zbrodni. Zgadzały się także ślady kół samochodu...
Bilancia został aresztowany 6 maja 1998 roku, gdy wychodził z domu. Nie stawiał oporu. Po kilku dniach przyznał się dobrowolnie do wszystkich zabójstw, samooskarżając się także o te, których policja nie łączyła z nim. Zwyrodnialec do tej pory odsiaduje wyrok w więzieniu, choć w 2006 roku, prasę obiegła szokująca informacja, że mógłby wyjść na przepustkę za dobre zachowanie.
Dla NaSygnale.pl
Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz